Ulubieńcy stycznia

Styczeń był dla mnie bardzo intensywnym miesiącem. W końcu pojawiła się też prawdziwa zima - biała zima!



KSIĄŻKA MIESIĄCA

Na tytuł książki miesiąca zasługuje na pewno biografia jednej z moich ulubionych aktorek, czyli "Meryl Streep: znowu ona!" autorstwa Michaela Schulmana. Wszystkie fakty z życia są poukładane chronologicznie, znajdują się tam także zdjęcia. Niektóre tematy są bardzo rozległe, czasami wręcz męczące, ale przy tym szczegółowe.


KOSMETYKI MIESIĄCA

W tym miesiącu towarzyszyły mi dwie nowości, czyli maskara L'Oreal Telescopic oraz podkład Max Factor, Colour Adapt. Zacznę od pierwszego produktu.


Na samym początku przeraziła mnie trochę szczotka. Jest bardzo cienka i silikonowa - wolę te grube i puszyste. Okazało się jednak, że bardzo dobrze się maluje nią rzęsy, ponieważ jest elastyczna i układa się pod różnym kątem. Maskara ma za zadanie przede wszystkim wydłużyć rzęsy i to robi w rewelacyjny sposób. Ubolewam tylko nad tym, że ich nie pogrubia. Po całym dniu rzęsy trochę się sklejają. Efekt jest naturalny i delikatny.


Kolejnym odkryciem tego miesiąca jest podkład Max Factor, Colour Adapt.


Ma ciekawą, bardzo dobrze rozprowadzającą się konsystencję. Cera wygląda naturalnie, nie tworzy sztucznej powłoki. Ogromnym plusem jest fakt, że dopasowuje się do kolorytu skóry. Myślałam, że odcień 75 będzie dla mnie za ciemny i będę go stosować tylko latem na opaloną cerę, ale okazało się, że wygląda bardzo dobrze nawet teraz. Nie wysusza skóry i utrzymuje się cały dzień. Bardzo delikatnie kryje przebarwienia. Osobiście wolę jednak podkłady matujące, więc często na niego nakładam jeszcze puder, aby się nie świecić.


ZAKUP MIESIĄCA

To nie zakup, ale prezent, choć jeśli wcześniej wiedziałabym jakie to genialne urządzenie, kupiłabym je już wcześniej :). Zawsze byłam sceptycznie nastawiona do Instaxów, ponieważ wkłady są dość drogie, jednak po głębszym przemyśleniu stwierdziłam, że nie wychodzi tak źle. 10 wkładów kosztuje 35 zł, czyli 3,5 zł za jedno zdjęcie - dość drogo, jednak potem stwierdziłam, że przecież takie zdjęcia robi się bardzo rzadko, przy ważniejszych okazjach, więc starczą one na długo. Poza tym, na Ailexpress 10 szt kosztuje już 20 zł.

Dostałam Instaxa mini 9, który dodatkowo posiada małe lusterko do selfie i zbliżeniowy obiektyw. Myślę, że teraz to będzie nieodłączny element moich podróży.


HERBATA MIESIĄCA

Styczeń to ten miesiąc, w którym piję chyba najwięcej herbaty. Aktualnie bardzo lubię zwykłą czarną English Breakfast, mojej ulubionej firmy Twinings. Jest mocna, więc z jednej torebki można zrobić nawet 3 herbaty.


MIEJSCE MIESIĄCA

W styczniu udałam się na dwa dni do Wrocławia. W końcu spełniłam swoje marzenie, żeby dokładnie zwiedzić to miasto. Pogoda bardzo nie dopisywała, jednak udało nam się zobaczyć wszystko co mieliśmy w planach, oprócz Sky Tower, ponieważ padał śnieg i była ograniczona widoczność.




PIOSENKA MIESIĄCA



FILM MIESIĄCA

Zdecydowanie "Chłopiec w pasiastej piżamie". Czasami lubię obejrzeć trochę mocniejszy film, trudny tematycznie. Ten jest bardzo ciężki i wzruszający. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach, ja nie mogłam dojść do siebie przez dobre dwa dni. Pokazuje jak wyglądała wojna oczami dzieci. Myślę, że jest to jeden z tych filmów, które każdy powinien zobaczyć, ale tylko raz.


INSTAGRAM MIESIĄCA

Uwielbiam takie tematyczne i niepowtarzalne profile. Całkiem niedawno odkryłam Instagram pana Tadeusza, czyli polskiego górala z Podhala. Spójrzcie tylko na te zdjęcia! Na koncie @gooral_zakolove możecie poczuć genialny klimat!


BLOG MIESIĄCA

Na miano bloga miesiąca zasługuje kącik Aleksandry Pakuły, www.aleksandrapakula.pl, czyli blog o savoir vivre i zasad dobrego wychowania. Od kilku lat interesuję się tym tematem, a ta strona to dla mnie skarbnica wiedzy.


Miłego dnia!

5 komentarzy:

  1. Bardzo fainy post :)
    Mogłabyś zrobić post z kosmetykami jakie stosujesz marki? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam raz "Chłopca w pasiastej piżamie", ale nie od samego początku. Film rzeczywiście mocny, ale chyba sobie obejrzę raz jeszcze. Tylko muszę mieć na to odpowiedni dzień, bo nie jest to pozycja do oglądania ot tak sobie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Film doskonale znam i zdecydowanie warto go obejrzeć! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Och, ach, Wrocław, kochana Stolica Śląska <3 W tym roku niestety nie pojadę :( I jeszcze ta dziwna awaria laptopa :( :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam tej książki, ale samą osobą Meryl Strip nie jestem zbytnio zainteresowana. Cenię ją jako aktorkę i to wszystko. Muszę za to dokładniej się przyjrzeć temu podkładowi. Zaintrygowałaś mnie tym produktem! Instaxa też mam w planach kupić! Marzy mi się on już od dawna :) Wrocław piękne miasto :) Byłam tam kilka razy i każdorazowo ciągnęło mnie na Most Tumski oraz do Sky Tower :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2018 Testacja , Blogger